To nie było nasze pierwsze spotkanie. Właściwie znaliśmy się już bardzo dobrze i wiedzieliśmy dokładnie czego możemy się po sobie spodziewać. To na czym nam jednak mi zależało, to żeby ta sesja była inna od tego co do tej pory z Natalią i Tomkiem razem zrobiliśmy.

Sesja narzeczeńska

Pierwsze zdjęcia dla Natalii i Tomka zrobiłem podczas ich sesji narzeczeńskiej blisko rok wcześniej. Pomysł wyszedł z ich inicjatywy i okazał się strzałem w dziesiątkę. Chcieli mieć wspólne zdjęcia i jak mi później powiedzieli chcieli sami sprawdzić się jak to jest przed aparatem. Gdy opowiedzieli mi historię jak i gdzie się poznali, nie miałem wątpliwości co do tego gdzie chciałbym wykonać dla nich tę sesję. Myślę, że miejsce i charakter sesji dodatkowo wyzwolił w Natalii i Tomku pokłady energii i swobody, którą wcześniej nieco chowali :-). Poszło im znakomicie, a więcej na temat samej sesji narzeczeńskiej i miejsca gdzie się odbyła napiszę w osobnym wpisie już niebawem.

Reportaż ślubny

W maju przyszedł czas na ich ślub. Wiedziałem, że będzie to piękna, rodzinna uroczystość. Na miejsce wesela wybrali Dworek Katarzynki malowniczo położony nieduży dworek, zlokalizowany w pobliżu Kobylnicy koło Poznania. Zabawę prowadził niezawodny w swojej dziedzinie 4funDJ. Reportaż z przygotowań, zdjęcia ślubne, zdjęcia na weselu, foto-spot – wszystko zgrało się świetnie.

Sesja plenerowa w rzepaku

Była sesja narzeczeńska, był reportaż ślubny, przyszedł czas na sesję plenerową. Natalia i Tomek podeszli do niej z gotowym planem :-). Wiedziałem, że lubią naturę, że wręcz ją uwielbiają. Ale dopiero podczas wesela zorientowałem się jakiego mają na jej punkcie bzika. No bo jak inaczej nazwać to, że motywem przewodnim dekoracji ślubnych i weselnych tej uroczej pary były… robaki? No ok, nie robaki, owady :-). Jak dziwacznie by to nie brzmiało, owady były stałym elementem i można powiedzieć, że były z nami praktycznie za każdym razem. Nie byłem więc kompletnie zaskoczony ich wyborem. Chcieli wiatraków, krzaków, rzepak i owady :-). Z mojej strony miałem właściwie tylko jedną sugestię, aby ta sesja była spokojna, subtelna i romantyczna. Poprosiłem by mocno skupili się na sobie nawzajem i na tym co ich łączy, a natura zrobi całą resztę. Tym sposobem wylądowaliśmy w rzepaku.

I tu kilka podpowiedzi dla tych którzy myślą o takiej sesji zdjęciowej. Rzepak pyli :-). Do tego stopnia że otarcie spodniami o kilka kwiatów pozostawia widoczny ślad koloru żółtego. Co więcej, pyłek jest bardzo trudny do wytrzepania z ubrań. Jak może wyglądać suknia ślubna po dłuższym kontakcie z rzepakiem, pozostawiam Waszej wyobraźni. My znaleźliśmy na to sposób. Na każdym polu rzepaku, są przerwy, linie na koła maszyn rolniczych. Jest to logiczne, każdy rolnik opiekujący się swoim polem musi mieć możliwość przejazdów. Wbrew pozorom takich przerw znaleźliśmy naprawdę sporo. Natalia z Tokiem wchodzili kilka metrów na całkiem szerokie ślady kół, a ja ustawiałem się z aparatem tak by wyglądało to jakby stali po środku ogromnego pola rzepaku. W ten sposób uratowaliśmy ubrania przed wszechobecnym pyłkiem rzepaku. Jest jeszcze jedno, super ważne, dzięki tej metodzie -nie zniszczyliśmy uprawy. Pamiętajmy, że każde pole do kogoś należy, a my jesteśmy tylko gośćmi -warto o tym pamiętać.

www.kepinscy.com